Typowa firma asenizacyjna ma od 5 do 15 samochodów, komplet zleceń na papierze oraz właściciela, który odbiera telefon od 6:00 do 22:00, także w soboty i święta. Zbudowaliśmy dla takiej firmy panel operacyjny: z automatyczną rejonizacją, planowaniem tras metodą przeciągnij i upuść oraz macierzą cenową, o której przewoźnicy mówili, że zrobić się jej nie da. Sam research oraz projekt zajęły 3 do 4 tygodni, bo bez zrozumienia branży ten system nie miałby sensu.
Tidly jest projektem własnym RapidLogic, dwustronną platformą łączącą właścicieli domów z firmami asenizacyjnymi. Stronę klienta, czyli marketplace z porównywarką ofert oraz automatem opartym na czujniku, opisaliśmy w osobnej realizacji. Ten wpis dotyczy drugiej strony lustra: panelu, w którym firma asenizacyjna prowadzi swoją codzienną pracę.
Zanim powstała pierwsza linia konfiguracji, sprawdziliśmy, jak ta praca wygląda naprawdę. Zdecydowana większość firm ma od 5 do 15 samochodów oraz komplet dokumentacji na papierze. Ktoś siedzi przy telefonie praktycznie cały dzień, a w mniejszych firmach tym kimś jest sam właściciel. Firma, która obsługiwała nasz zbiornik, odbierała telefon od 6:00 rano do 22:00 wieczorem, w soboty, niedziele oraz święta.
Najważniejsze zdanie, które usłyszeliśmy od przewoźników, dotyczyło jednak czegoś innego. Układanie trasówki jest najbardziej wymagającą częścią tej pracy, ponieważ to na niej rozgrywa się rentowność firmy. Dobrze poukładany dzień oznacza więcej kursów tym samym autem, natomiast źle poukładany oznacza puste przebiegi, za które nikt nie płaci.
Firmy dzielą się na dwie grupy. Te bardziej zorganizowane planują kalendarze w przód, używają arkuszy oraz komunikatorów, a każdy kierowca ma własne konto pocztowe. Takich jest niewiele. Zdecydowana większość układa trasy w locie: co wpadnie danego dnia telefonem, dorzuca się kierowcy do trasy, licząc na to, że akurat będzie po drodze.
Problem nie polega na tym, że kartka nie działa. Polega na tym, że dyspozytor układający dzień pracy dla kilkunastu samochodów pracuje z pamięci oraz z wyczucia, a każda zmiana w ciągu dnia oznacza układanie wszystkiego od nowa.
Ten projekt nie zaczął się od budowania, lecz od nauki cudzego zawodu. Najpierw przeszliśmy przez rynek oprogramowania dla firm asenizacyjnych i wybraliśmy siedem wiodących systemów do szczegółowej analizy. Z każdego wyciągnęliśmy funkcje, które faktycznie rozwiązują problem, a następnie przeprojektowaliśmy je w oparciu o własne doświadczenie z budowy systemu zarządzania transportem dla cateringów dietetycznych, gdzie logistyka ostatniej mili wygląda podobnie.
Z gotowym projektem procesu poszliśmy do przewoźników. Wykonaliśmy około dziesięciu rozmów telefonicznych oraz spotkaliśmy się osobiście z jedną z najbardziej innowacyjnych firm w regionie, żeby przegadać, co w obecnych systemach działa, czego brakuje i jak to powinno wyglądać. Dopiero po tej rozmowie zaczęliśmy budować.
Proces rozpisany na trzy tory przed budową: co robi klient, co kierowca bez systemu oraz co przejmuje aplikacja.
Pierwszy ekran po zalogowaniu odpowiada na pytanie, które dyspozytor zadaje sobie każdego ranka: co mamy dzisiaj do zrobienia. Widać listę zleceń na wybrany dzień z podziałem na te do realizacji oraz zrealizowane, kalendarz miesiąca z liczbą zleceń w każdym dniu oraz przełącznik dostępności zespołu. Z tego samego miejsca można dopisać zamówienie przyjęte telefonicznie, ponieważ telefon nie znika z dnia na dzień.
Pulpit dnia. Wszystkie zrzuty pochodzą z konta demonstracyjnego, na danych przykładowych.
Serce panelu to ekran planowania. Zlecenia układają się w kolumnach przypisanych do samochodów, obok kolumny z zleceniami jeszcze nieprzypisanymi. Przypisanie polega na przeciągnięciu karty zlecenia do właściwego auta, a kolejność przejazdu ustala się w tej samej kolumnie. Dyspozytor, który wcześniej rozkładał kartki dla kilkunastu samochodów, dostaje ten sam obraz na ekranie.
Pierwsza kolumna to zlecenia bez przypisanego auta, każda następna należy do jednego samochodu. Przełącznik nad kolumnami prowadzi do tego samego dnia na mapie.
Drugi widok tego samego dnia to mapa, na której każde zlecenie ma kolor przypisanego kierowcy. Ten widok powstał dla jednej konkretnej sytuacji, która w tej branży zdarza się regularnie: auto się psuje albo zimą zakopuje w drodze na posesję. Wtedy trzeba rozrzucić jego zlecenia na pozostałe samochody, a patrząc na mapę z góry, widać od razu, komu co dorzucić. Tak samo działa to przy nagłym pilnym zleceniu, bo widać, które auto jest najbliżej oraz do której zlewni powinno z nim pojechać, żeby kurs się opłacał.
Kolor pinezki odpowiada kierowcy. Przy awarii auta widać, jak rozłożyć jego zlecenia na pozostałe samochody.
Panel nie próbuje udawać, że wszystko poukłada za człowieka. Zamiast tego przejmuje dwie czynności, które w firmie powtarzają się codziennie.
Ta druga automatyzacja jest ciekawsza, niż wygląda, ponieważ łączy panel z marketplace. Kalendarz dostępności, który klient widzi przy wyborze firmy, wynika wprost z konfiguracji floty oraz limitów po stronie przewoźnika. Firma ustawia własne zasady pracy, a platforma sprzedaje dokładnie tyle, ile ta firma jest w stanie obsłużyć.
Dni robocze, wymagane wyprzedzenie zamówienia oraz limit zleceń na dzień. Stąd bierze się dostępność widoczna dla klienta.
Najtrudniejszym elementem całego panelu okazał się cennik. Cena wywozu zależy jednocześnie od wielkości zbiornika, rodzaju zbiornika, czyli tego, czy jest to zbiornik bezodpływowy czy przydomowa oczyszczalnia, miejscowości, bo od niej zależy odległość do zlewni, oraz od usług dodatkowych. W rozmowach przewoźnicy mówili wprost, że ujęcia tego w system zrobić się nie da i że ceny zawsze będą ustalane w rozmowie.
Dokładny research pokazał jednak, że nieliczne firmy jakoś sobie z tym radzą. Zebraliśmy ich praktyki, sprawdziliśmy w rozmowach, które usługi dodatkowe realnie podnoszą lub obniżają wartość zlecenia oraz jak wpływa na to sama lokalizacja, i z tego powstała macierz. Firma wypełnia ją raz dla swoich miejscowości, a system sprzedaje jej usługi dokładnie w tych cenach.
Miejscowość w wierszu, pojemność zbiornika w kolumnie, a wszystko osobno dla każdej gminy oraz typu zbiornika.
Do macierzy dochodzą usługi dodatkowe rozliczane progami. Najczęstszym przykładem jest wąż: standardowy sięga 20 metrów, a każde kolejne dziesięć metrów to osobna dopłata. Dzięki temu klient, który ma zbiornik daleko od drogi, widzi realną cenę swojej usługi jeszcze przed zamówieniem, natomiast kierowca nie musi negocjować dopłaty na miejscu.
Do firmy asenizacyjnej zlecenia trafiają dwiema drogami: z platformy oraz klasycznie, telefonem. Panel traktuje jedne i drugie tak samo, oznaczając jedynie źródło. Lista pozwala filtrować po źródle, statusie realizacji, statusie płatności oraz zakresie dat, a wyszukiwarka odnajduje zlecenie po kliencie lub adresie.
Zlecenia z platformy oraz przyjęte telefonicznie w jednym miejscu, z oznaczonym źródłem.
Widok szczegółów zbiera wszystko, czego kierowca oraz księgowość potrzebują od jednego zlecenia: zamówioną usługę wraz z dodatkami, dane klienta oraz dane do faktury, adres z mapą, metodę i status płatności, a także uwagi wpisane przez klienta. To właśnie te uwagi rozwiązują problem, który przewoźnicy podnosili najczęściej, ponieważ informacja o psie na posesji albo o trudnym dojeździe wreszcie jedzie razem ze zleceniem, zamiast ginąć w rozmowie telefonicznej sprzed tygodnia.
Komplet danych jednego zlecenia, razem z uwagami klienta o dojeździe. Dane na zrzucie są przykładowe.
Ta część panelu wygląda niepozornie, jednak dla obu stron rynku jest jedną z ważniejszych. Właściciel domu musi mieć umowę z firmą, która posiada pozwolenie na wywóz nieczystości w jego gminie, a za brak takiej umowy grożą wysokie kary. Firma dodaje więc w panelu obsługiwane gminy wraz z dokumentacją pozwoleń, dzięki czemu operator platformy ma potwierdzenie, że przewoźnik działa legalnie.
Korzyść po stronie klienta jest jeszcze prostsza. Skoro platforma zna pozwolenia przewoźnika oraz gminę klienta, wymaganą umowę można zawrzeć automatycznie przy zamówieniu. Właściciel domu przestaje się tym martwić, ponieważ dokument powstaje sam, w tle. W planach było jeszcze pilnowanie terminów, czyli powiadomienia o kończących się pozwoleniach.
Obsługiwane gminy wraz z pozwoleniami. Na tej podstawie platforma wie, kto może legalnie odebrać nieczystości pod danym adresem.
Ostatnia warstwa konfiguracji opisuje zasoby firmy. Samochody mają swoją pojemność, kierowcy zostają przypisani do aut, a każdy z nich widzi wyłącznie listę dostaw swojego samochodu. Kierowca nie ma dostępu do cenników, rozliczeń ani danych pozostałych klientów, ponieważ do wykonania kursu nie są mu potrzebne.
Z tego rozdziału uprawnień wyrosła mobilna aplikacja kierowcy, czyli wycinek panelu dopasowany do pracy w terenie. Opisujemy ją w osobnej realizacji, bo rządzi się zupełnie innymi prawami niż praca przy biurku.
Flota jest podstawą rejonizacji, limitów dziennych oraz uprawnień kierowców.
Co zostało zbudowane, a co pozostało projektem. Panel działa w zakresie opisanym powyżej. Świadomie nie zbudowaliśmy natomiast czterech rzeczy, które były zaplanowane: raportów dla urzędów oraz zlewni, integracji z programem księgowym, integracji z KSeF oraz cyfrowej teczki pojazdu wraz z przypomnieniami o przeglądach. Automatyczne wyznaczanie kolejności przejazdu również pozostało na liście, mimo że mieliśmy gotowy wzorzec z systemu dla cateringów. Wszystkie te elementy były prostsze niż to, co już powstało, dlatego czekały na moment, w którym platforma zdobędzie pierwszych płacących przewoźników. Ten moment nie nadszedł, o czym uczciwie piszemy w realizacji o marketplace.
Panel powstawał równolegle z pozostałymi częściami ekosystemu Tidly, ponieważ marketplace bez panelu nie miałby skąd brać cen ani terminów. Poniżej przebieg tej konkretnej części pracy.
Platforma zatrzymała się na fazie testowej, dlatego nie mamy tu wyników wdrożenia u płacącego przewoźnika i nie będziemy takich udawać. Możemy natomiast pokazać, co system robi oraz ile pracy zdejmuje w porównaniu z procesem na kartkach, opierając się na naszym wcześniejszym wdrożeniu logistyki w cateringach dietetycznych.
Skąd wzięło się porównanie 30-60 minut wobec 10-15 minut. To nie jest zmierzony wynik u firmy asenizacyjnej, ponieważ do wdrożenia produkcyjnego nie doszło. To oszacowanie oparte na naszym wcześniejszym projekcie, w którym budowaliśmy logistykę dla cateringów dietetycznych i przechodziliśmy dokładnie przez tę samą zmianę: od układania tras na kartkach do przeciągania zleceń między kierowcami. Podajemy je jako punkt odniesienia, nie jako obietnicę wyniku.
Wywóz nieczystości brzmi jak wąska nisza, jednak pod spodem jest to klasyczny problem logistyki ostatniej mili. Zlecenia rozrzucone geograficznie, ograniczona pojemność pojazdu, koszt zależny od odległości, kierowcy w terenie oraz dyspozytor, który każdego ranka układa dzień pracy dla kilkunastu aut. Dokładnie ten sam mechanizm obsługuje przewóz towarów, serwis w terenie czy dostawy z chłodnią.
Panel Tidly pokazuje, że taki system nie musi być wielomiesięcznym wdrożeniem klasy enterprise. Rejonizacja, planowanie na mapie, cenniki zależne od geografii oraz rozdział uprawnień powstały w podejściu no-code, jako część większego ekosystemu zbudowanego w 200 godzinach pracy.
Dzisiaj zbudowalibyśmy to jeszcze szybciej. Ten sam zakres realizowany metodą AI-assisted engineering, którą pokazujemy w realizacjach Forteca oraz Faktury, powstaje około trzy razy szybciej i taniej, a przy tym bez ograniczeń platformy no-code. Dla firmy transportowej oznacza to, że dedykowana dyspozytornia przestała być inwestycją, nad którą trzeba się zastanawiać kwartał.
Firma, która wywoziła mi szambo, odbierała telefon od szóstej rano do dziesiątej wieczorem, w soboty i w święta. Nie wiem, jak ten człowiek żył. Zbudowaliśmy panel, w którym zlecenia wpadają same, a dzień pracy układa się przeciąganiem kart zamiast na kartkach.
Rejonizacja, planowanie tras na mapie, cenniki zależne od odległości oraz aplikacja dla kierowców to elementy, które zbudowaliśmy w Tidly od zera. Bezpłatny audyt cyfrowy pokaże, jak szybko oraz za ile podobny panel może powstać dla Twojej firmy.
Umów bezpłatny audyt cyfrowy