Dyspozytornia dla firmy asenizacyjnej powstawała tygodniami, ponieważ trzeba było najpierw zrozumieć cudzy zawód. Aplikacja dla kierowcy zajęła około 30 godzin, ponieważ nie jest osobnym produktem, lecz wycinkiem tego samego systemu: te same dane, węższe uprawnienia oraz interfejs przepisany pod kciuk. Kierowca dostaje dzień pracy do telefonu, nawigację pod bramę klienta oraz miejsce, w którym rozlicza pobraną gotówkę.
Tidly jest projektem własnym RapidLogic, dwustronną platformą łączącą właścicieli domów z firmami wywożącymi nieczystości. Stronę klienta opisaliśmy w realizacji Marketplace zleceń transportowych, a stronę biura w realizacji Dyspozytornia dla firm asenizacyjnych. Ten wpis dotyczy trzeciego okna na ten sam zestaw danych, czyli tego, które jedzie w kabinie samochodu.
Aplikacja kierowcy nie jest osobnym systemem. To wycinek panelu dyspozytora: te same zlecenia, te same statusy oraz te same cenniki, tylko pokazane w układzie pionowym i obcięte do zakresu, który kierowcy jest potrzebny do wykonania kursu. Cenników, rozliczeń całej firmy ani danych klientów pozostałych samochodów w tym widoku nie ma, ponieważ do przejechania trasy nie są do niczego potrzebne.
Z tego wyrasta cała teza tej realizacji. Druga aplikacja w systemie kosztuje ułamek pierwszej, jeżeli architektura danych została zaprojektowana raz i porządnie. Panel wymagał tygodni analizy rynku i rozmów z przewoźnikami. Aplikacja kierowcy zamknęła się w około trzydziestu godzinach.
Firm, które prowadzą to porządnie, jest w tej branży bardzo niewiele. Według naszych rozmów mieści się to w przedziale od jednego do pięciu procent rynku. Taka firma przygotowuje solidną listę w arkuszu i wysyła ją kierowcom komunikatorem. Reszta przyjmuje zlecenia telefonicznie przez cały dzień, zapisuje je na kartkach, a rano rozdaje te kartki kierowcom.
Problem zaczyna się po ósmej rano, ponieważ dzień pracy nigdy nie zostaje taki, jaki był na kartce. Ktoś odwołuje wywóz, ktoś inny prosi o pilny przyjazd tego samego dnia. Właściciel albo dyspozytor odbiera ten telefon, po czym dzwoni do kierowcy i prosi, żeby podjechał w konkretne miejsce. Kierowca dopisuje to sobie na swojej kartce, przy kierownicy, w trakcie kursu.
Projektując ten widok, wyszliśmy od pytania, co kierowca robi naprawdę, a nie od tego, co panel potrafi pokazać. Zostało sześć obszarów, poniżej każdy z nich razem z ekranami z działającej aplikacji.
Pierwszy ekran po zalogowaniu to pulpit z kalendarzem miesiąca, w którym przy każdym dniu stoi liczba zleceń. Pod kalendarzem kierowca ustawia swoją dostępność na dany dzień, co panel dyspozytora wykorzystuje przy rozdzielaniu pracy. Niżej idzie lista zleceń wraz z adresem, statusem oraz źródłem zamówienia, a przy każdej pozycji trzy akcje dostępne bez wchodzenia w szczegóły: nawigacja, edycja oraz podgląd.
Zmiany w ciągu dnia nie wymagają już telefonu. Kiedy dyspozytor dorzuca zlecenie, kierowca dostaje powiadomienie, a pozycja pojawia się na liście. Zlecenie potrafi trafić w pobliże innego zamówienia w tym samym rejonie, ponieważ panel bierze pod uwagę status realizacji, dostępność oraz dzienny limit kursów danego samochodu. Mechanikę rejonizacji opisaliśmy w realizacji o dyspozytorni.
Pulpit dnia: kalendarz z licznikiem zleceń, przełącznik dostępności oraz lista z akcjami nawigacji, edycji i podglądu.
Powiadomienia zastępują telefon od dyspozytora. Każde nowe zlecenie ma tu swój wpis wraz z adresem i kwotą.
Widok szczegółów zbiera wszystko, co kierowca musi wiedzieć przed wjazdem na posesję. Na górze zamówiona usługa wraz z pojemnością zbiornika oraz usługami dodatkowymi, na przykład dopłatą za dłuższy wąż. Dalej informacja, czy odbiór jest bezkontaktowy oraz czy posesja ma Eurozłącze, uwagi wpisane przez klienta, a na końcu suma do rozliczenia.
Sekcja niżej to dane klienta wraz z numerem telefonu, z którego można zadzwonić albo wysłać wiadomość jednym kliknięciem, oraz dane do faktury. Te informacje nie muszą już przechodzić przez biuro, bo jadą razem ze zleceniem.
Zamówiona usługa wraz z dopłatami, informacją o Eurozłączu oraz uwagami klienta i sumą do rozliczenia.
Dane kontaktowe oraz dane do faktury. Telefon i wiadomość działają jednym kliknięciem, bez przepisywania numeru.
Ten element wygląda banalnie, dopóki nie spojrzy się na to, kto w tej branży prowadzi samochody. Praca przy wywozie nieczystości nie należy do przyjemnych, więc chętnych jest niewielu, a firmom łatwiej oraz taniej jest zatrudnić kierowców zza granicy. Wtedy pojawiają się dwie bariery naraz: znajomość topografii oraz komunikacja, ponieważ do takiego kierowcy trzeba zadzwonić i się dogadać.
Adres zlecenia ma w aplikacji mapę oraz przycisk uruchamiający nawigację, dokładnie tak samo jak w aplikacjach przewozu osób. Uwagi dojazdowe stoją nad mapą, więc informacja o psie na posesji albo o wjeździe od tyłu działki dociera przed przyjazdem, a nie po nim. W powiatach takich jak wielicki, gdzie numery domów bywają porozrzucane bez żadnego porządku, to jest różnica między kursem a błądzeniem.
Uwagi dojazdowe nad mapą oraz nawigacja jednym przyciskiem. Kierowca nie musi dzwonić i pytać o drogę.
Rozliczanie gotówki w tej branży wygląda tak samo jak trzydzieści lat temu. Kierowcy zbierają pieniądze od klientów, wydają resztę i wiozą utarg do biura. Przy pięciu, dziesięciu czy piętnastu samochodach ktoś w końcu się pomyli, a wieczorem w kasie pojawia się manko, którego nie da się przypisać do konkretnego kursu.
W aplikacji jedno zlecenie ma metodę płatności, status płatności oraz status realizacji, a wszystkie trzy kierowca zmienia z telefonu. Przy płatności online status przychodzi sam. Przy gotówce kierowca wpisuje przy zleceniu kwotę, którą pobrał, więc wieczorem powinien oddać do kasy dokładnie tyle, ile pokazuje system. Obieg pieniędzy przestaje być kwestią zaufania i pamięci, ponieważ każda złotówka ma swój wiersz.
Metoda płatności, status płatności oraz status realizacji. Wszystkie trzy pola kierowca zmienia bez kontaktu z biurem.
Możliwość zakładania zleceń przez kierowcę wygląda na wyłom w podziale ról, dopóki nie policzy się, jak wyglądają te firmy naprawdę. Nie każda ma dyspozytornię. Tidly obsługuje także firmy jednoosobowe, dwuosobowe oraz trzyosobowe, w których klient dzwoni wprost do kierowcy, bo ma jego numer z poprzedniego wywozu.
Bez systemu takie zlecenie ląduje w kajecie, a wieczorem trzeba je przepisać do komputera. W aplikacji wchodzi w trzech kliknięciach z minimum danych, czyli terminu i notatki, ponieważ ekran został zaprojektowany pod obsługę w kabinie. Cena, znacznik faktury oraz adres z weryfikacją na mapie czekają w drugiej zakładce i można je uzupełnić później, przy komputerze albo na postoju między kursami.
Krok pierwszy to minimum, które da się wpisać w kabinie: termin oraz notatka.
Krok drugi uzupełnia się później: cena, faktura oraz adres sprawdzony na mapie.
Zlecenie żyje po przyjęciu, dlatego kierowca może je edytować. Klient dzwoni z informacją, że na posesji jest pies albo że wjazd prowadzi od strony pola, a kierowca dopisuje to jako notatkę, zmienia termin lub status. Ta sama zmiana jest natychmiast widoczna w panelu w biurze, ponieważ obie aplikacje pracują na jednym zestawie danych.
Ostatni ekran to historia własnych zleceń wraz z wyszukiwarką oraz filtrami po źródle, statusie i zakresie dat, z przełącznikiem między listą a mapą. Kierowca sam sprawdzi, kiedy ostatnio był pod danym adresem, zamiast dzwonić do biura z takim pytaniem.
Edycja zlecenia z terenu. Notatka o psie albo o dojeździe zostaje w systemie, nie w pamięci kierowcy.
Historia własnych zleceń z filtrami oraz widokiem mapy, dostępna bez pytania biura.
Aplikacja kierowcy jest progresywną aplikacją webową, czyli działa w przeglądarce telefonu, natomiast instaluje się i uruchamia jak zwykła aplikacja. Wybór był podyktowany etapem projektu. Na etapie sprawdzania, czy pomysł w ogóle się przyjmie, wydanie natywne na dwa systemy operacyjne oznacza osobny projekt, osobne wydania oraz proces recenzji w dwóch sklepach. My potrzebowaliśmy tego samego dnia, w którym powstał panel.
Dzięki temu aplikacja powstała jako naturalne rozszerzenie części webowej, za ułamek kosztu osobnego projektu mobilnego. Instalacja u kierowcy sprowadza się do otwarcia linku i wybrania opcji dodania do ekranu głównego. Od tej chwili ikona stoi obok pozostałych aplikacji, a firma nie płaci za dystrybucję ani nie czeka na akceptację wydania.
Aplikacja natywna została zaplanowana na wypadek, gdyby system się przyjął i pojawiła się potrzeba, na przykład pracy bez zasięgu. Do tego momentu byłaby wydatkiem na coś, czego nikt jeszcze nie zweryfikował.
Jak daleko zaszły testy. Aplikacja przeszła testy korytarzowe oraz instalację na urządzeniach rodziny, znajomych i dwóch kierowców zawodowych z branży transportowej. Nie było wdrożenia produkcyjnego w firmie asenizacyjnej, ponieważ rozwój biznesowy Tidly został wstrzymany, o czym piszemy w realizacji o marketplace. Podajemy dokładnie tyle, ile sprawdziliśmy.
Zakres został przycięty świadomie, do tego, co jest potrzebne, żeby kierowca wykonał kurs i rozliczył zlecenie. Poniżej rzeczy, które w takich aplikacjach bywają, a u nas ich nie ma.
Ta realizacja nie ma własnego etapu analizy rynku, ponieważ cała ta praca została wykonana wcześniej, przy panelu operacyjnym. Poniżej przebieg tej konkretnej części.
Nie mamy tu wyników wdrożenia u płacącego przewoźnika i nie będziemy takich udawać. Mamy natomiast policzony nakład pracy oraz działający produkt, a to wystarczy, żeby pokazać, ile kosztuje druga aplikacja w dobrze zaprojektowanym systemie.
Wywóz nieczystości brzmi jak wąska nisza, jednak aplikacja kierowcy rozwiązuje tu problem, który wygląda tak samo w każdej firmie z ludźmi w terenie. Ktoś dostaje rano listę zadań, jedzie pod adres, którego nie zna, potrzebuje kompletu informacji przed wejściem na teren klienta, zmienia status po wykonaniu oraz rozlicza pieniądze. Dokładnie to samo dzieje się w serwisie technicznym, przy dostawach oraz przy montażach.
Wniosek dla właściciela jest jednak inny niż lista funkcji. Jeżeli dane w firmie mają jedno miejsce, kolejny widok na nie kosztuje ułamek pierwszego. Panel dla biura wymagał tygodni, natomiast aplikacja dla kierowcy trzydziestu godzin, ponieważ nie trzeba było projektować niczego od nowa. Odwrotnie działa to tak samo bezlitośnie: firmy trzymające każdy proces w innym narzędziu płacą za tę samą integrację po kilka razy.
Dzisiaj zbudowalibyśmy to jeszcze szybciej. Ten sam zakres realizowany metodą AI-assisted engineering, którą pokazujemy w realizacjach Forteca oraz Faktury, powstaje około trzy razy szybciej i taniej, a przy tym bez ograniczeń platformy no-code.
Rozliczanie gotówki w tej branży to historia sprzed trzydziestu lat. Kierowcy zbierają pieniądze, wydają resztę i wiozą utarg do biura, a przy dziesięciu autach ktoś w końcu się pomyli i wieczorem w kasie jest manko. W aplikacji kierowca wpisuje pobraną kwotę przy zleceniu, więc kasa albo się zgadza, albo od razu widać, przy którym kursie się rozjechała.
Lista zadań w telefonie, nawigacja pod adres klienta, zmiana statusu oraz rozliczenie gotówki to zakres, który zbudowaliśmy w Tidly w około trzydziestu godzinach. Bezpłatny audyt cyfrowy pokaże, jak taka aplikacja mogłaby wyglądać u Ciebie oraz na jakim systemie mogłaby stanąć.
Umów bezpłatny audyt cyfrowy