Ta strona nie miała pozyskiwać ruchu z wyszukiwarki, lecz domykać rozmowy handlowe. Po telefonie do firmy asenizacyjnej wysyłaliśmy wiadomość z linkiem, a firma mogła założyć konto bezpośrednio ze strony. Zbudowaliśmy ją na tej samej platformie co pozostałe elementy systemu, dzięki czemu wizyta na stronie i praca w panelu są jedną sesją tego samego użytkownika.
Tidly jest projektem własnym RapidLogic, dwustronną platformą łączącą właścicieli domów z firmami wywożącymi nieczystości. Opisaliśmy już marketplace, dyspozytornię, aplikację kierowcy oraz aplikację dla klientów. Wszystkie cztery pokazują system od środka, czyli tak, jak wygląda dla kogoś, kto ma już konto. Ten wpis dotyczy jedynego okna, przez które patrzy ktoś, kto klientem jeszcze nie jest.
Zaczęliśmy od pytania, po co ta strona ma istnieć, i odpowiedź okazała się inna, niż podpowiada odruch. Strona nie miała przyciągać ruchu z wyszukiwarki, lecz domykać rozmowy sprzedażowe. Po telefonie do firmy asenizacyjnej wysyłaliśmy wiadomość z materiałami i linkiem, a strona miała w kilka minut wytłumaczyć, czym jest system i pozwolić od razu założyć konto.
Z tego wynikła cała reszta decyzji, łącznie z tą najważniejszą: skoro strona jest częścią procesu sprzedaży, a nie ulotką obok produktu, powinna stać na tej samej platformie co produkt.
Platforma dwustronna ma wbudowany problem komunikacyjny. Po jednej stronie stoi właściciel domu, który chce przestać dzwonić po firmach. Po drugiej firma asenizacyjna, która chce przestać odbierać te telefony. Obie strony rozwiązuje ten sam system, tylko że każda słyszy zupełnie inną obietnicę.
Podczas rozmów z przewoźnikami wyszła jeszcze jedna rzecz, której nie było widać na starcie. Firma z flotą kilkunastu aut i firma z jednym samochodem to nie jest ten sam klient. Pierwsza ma dyspozytora, biuro i problem z układaniem tras. Druga to kierowca-właściciel, który wieczorem wypisuje faktury, bo w ciągu dnia jeździ. Argument o automatycznej rejonizacji nie znaczy dla niego nic, natomiast zdanie o wystawianiu faktur po nocach trafia od razu.
Strona główna nie próbuje niczego sprzedać. Jej jedynym zadaniem jest posłać odwiedzającego we właściwą stronę, dlatego pod nagłówkiem umieściliśmy dwa wezwania do działania obok siebie: wyszukanie usługi dla właściciela domu oraz prezentacja dla firmy. Ten sam podział powtarza się w nawigacji.
Dopiero za tym rozgałęzieniem zaczyna się sprzedaż, osobno w każdej z trzech ścieżek.
Przy jednym lub trzech samochodach właściciel jest jednocześnie kierowcą, dyspozytorem i księgowością. Nagłówek nazywa to systemem dla kierowców, a obietnica dotyczy tego, co ta osoba robi po godzinach: wypisywania faktur wieczorami i odbierania telefonów w trasie.
Dla kierowcy-właściciela liczy się prostota i to, że system działa bez obsługi.
Firma z flotą ma zupełnie inne wąskie gardło. Tam pracuje dyspozytor, telefon dzwoni cały dzień, a rentowność zależy od tego, jak ułożone są trasy. Dlatego obietnica nie dotyczy wygody jednej osoby, lecz zamiany ręcznego sterowania na automatyzację oraz liczby kursów, które flota zdąży wykonać.
Grafika idzie za tym samym rozróżnieniem. Mała firma widzi kabinę i jedno zlecenie, duża widzi z góry biuro, flotę w trasie oraz zlewnię.
Ten sam produkt, inna obietnica: automatyzacja zamiast ręcznego sterowania i więcej zrealizowanych kursów.
Dwie sekcje na obu podstronach dla firm nie wyliczają funkcji, lecz zestawiają dwie sytuacje obok siebie. W sekcji o telefonach po lewej znajduje się tekst o dzwonieniu od szóstej rano do jedenastej wieczorem, w niedziele i święta, a po prawej dwa zdjęcia: kierowca z dwoma telefonami przy uchu oraz ten sam kierowca spokojnie patrzący w jeden ekran.
Druga sekcja robi to samo z dokumentacją. Sterta papierów w kabinie wobec aplikacji, w której adres, kod do bramy oraz długość węża są przy zleceniu. To jest ten sam materiał, który w dyspozytorni opisaliśmy jako cyfrową teczkę klienta, tylko podany językiem korzyści, a nie funkcji.
Obietnica podana jako różnica między dwoma zdjęciami tej samej osoby.
Cyfrowa teczka klienta opisana tym, co daje kierowcy, a nie tym, jak działa.
Trzecia ścieżka prowadzi do właściciela domu, a ta rozmowa wygląda inaczej niż obie poprzednie. Właściciela zbiornika nie interesuje ani flota, ani faktury, tylko to, żeby przestać myśleć o szambie. Nagłówek podstrony brzmi więc dokładnie tak, jak brzmiałby ten problem wypowiedziany na głos.
Dla właściciela domu obietnicą nie jest funkcja, tylko brak tematu do myślenia.
Kiedy rozmowa sprzedażowa dochodziła do pytania, czym to właściwie jest, opis słowny przestawał wystarczać. Tidly to nie jedna aplikacja, lecz siedem elementów pracujących razem, a to jest trudne do opowiedzenia w mailu. Dlatego powstał diagram: po lewej to, co dostaje klient, po prawej to, co dostaje firma, a pośrodku dwa sposoby przyjmowania zamówień, czyli własny sklep firmy oraz marketplace.
Siedem komponentów platformy w jednym obrazie, zamiast akapitu, którego nikt nie doczyta.
Ostatni element to dwuminutowe wideo, w którym problem jest pokazany tam, gdzie występuje: przy zbiorniku, zimą, na podjeździe. Nagranie i montaż zajęły sześć godzin i powstały w całości po naszej stronie.
To jest ten sam mechanizm co przy zdjęciach kierowcy. Odbiorca ma zobaczyć sytuację, którą zna, zanim usłyszy, co system z nią robi.
Dwie minuty przy zbiorniku tłumaczą platformę lepiej niż akapit o automatyzacji.
Najczęstszy układ w tego rodzaju projektach wygląda tak, że strona sprzedażowa powstaje w jednym narzędziu, a produkt w drugim. Wybraliśmy odwrotnie i zbudowaliśmy stronę na tej samej platformie co marketplace oraz panele. Powody były cztery.
Tego ostatniego punktu nie widać na zrzucie ekranu. Gdy strona funkcjonuje obok systemu, wizyta na niej i późniejsze założenie konta to dwa niepowiązane zdarzenia. Gdy jest jego częścią, to jedna ścieżka, a dane po niej zostają spójne.
Strona powstała do jednego zadania i wszystko, co temu zadaniu nie służyło, zostało odłożone. Przy stronie sprzedażowej pierwsze skojarzenie idzie w stronę pozycjonowania, a tutaj celowo go nie ma.
Jak daleko to zaszło. Analityka została przygotowana do mierzenia ruchu, natomiast strona nigdy nie dostała ruchu na docelową skalę. Zaczęliśmy od rozmów lokalnych, a zanim doszło do kampanii na większą skalę, pojawił się urzędowy system Aquarius i zapadła decyzja o wstrzymaniu Tidly, o czym piszemy w realizacji o marketplace. Nie mamy więc wyników sprzedażowych tej strony.
Strona powstawała równolegle z platformą, natomiast grafiki oraz wideo były pracą osobną, nieujętą w podstawowej wycenie całego ekosystemu. Poniżej przebieg tej części.
Ta strona nie ma wyników sprzedażowych, ponieważ kampania nigdy nie ruszyła. Ma natomiast policzony nakład pracy oraz zestaw decyzji, które da się przenieść do dowolnego projektu, w którym jedna oferta trafia do kilku różnych odbiorców.
Takiej strony potrzebuje wiele firm: każda, która sprzedaje system albo usługę i chce domykać rozmowy handlowe. Wyróżnikiem tego projektu nie jest jednak sama strona, lecz to, że jest ona zrośnięta z systemem. Dla marketplace'ów oraz firm usługowych oznacza to, że ścieżka od pierwszej wizyty do założonego konta jest jedna, a nie poskładana z dwóch niezależnych narzędzi.
Drugi wniosek dotyczy segmentacji. Jeżeli w rozmowach sprzedażowych słyszysz dwa różne problemy, to znaczy, że masz dwóch różnych klientów, nawet gdy sprzedajesz im ten sam produkt. Rozdzielenie strony na trzy ścieżki kosztowało kilka godzin pracy nad copy, natomiast bez niego każda z tych rozmów zaczynałaby się od tłumaczenia, dlaczego ta oferta w ogóle dotyczy rozmówcy.
Dzisiaj zbudowalibyśmy to szybciej. Ten sam zakres realizowany metodą AI-assisted engineering, którą pokazujemy w realizacjach Forteca oraz Faktury, powstaje około trzy razy szybciej i taniej.
Spójność technologiczna to spory lewar. Wszystkim da się zarządzać z jednego panelu, użytkownik loguje się na stronie sprzedażowej i przechodzi do swojego panelu albo do marketplace, cały czas w kontekście swojego konta. Dla nas to spójne dane, a nie dwa osobne światy, które ktoś musi potem zszywać.
Rozdzielenie ruchu na wejściu, osobna obietnica dla każdego odbiorcy oraz strona ściśle połączona z systemem to zakres, który w Tidly zamknął się w czterdziestu sześciu godzinach. Bezpłatny audyt cyfrowy pokaże, jak taka strona mogłaby wyglądać u Ciebie oraz co dałoby się spiąć z Twoim systemem.
Umów bezpłatny audyt cyfrowy